Ogłoszenia Towarzyskie

Moja muzyka zaczęła się od szczerości

Tygodnika Przegląd other
Moja muzyka zaczęła się od szczerości
W świecie pełnym bodźców życie na własnych zasadach to najbardziej wywrotowa droga, jaką można wybrać WaluśKraksaKryzys, właśc. Sebastian Gugulski – muzyk, wokalista, kompozytor i autor tekstów. Zadebiutował w 2019 r. albumem „MiłyMłodyCzłowiek”. Laureat Fryderyka 2024 w kategorii Album Roku Rock za „+ piekło + niebo +” oraz Fryderyka 2026 w kategorii Album Roku Rock & Blues za „Tematy i wariacje”. Kim był Sebastian Gugulski, zanim stał się WalusiemKraksąKryzysem? – Byłem marzycielem. Od najmłodszych lat szukałem w sobie i wokół siebie sposobu na nazwanie oraz wyrzucenie tłumionych emocji. Zaczęło się bardzo niewinnie – od intuicyjnego układania dźwięków, czyli swobodnego komponowania. Dopiero z czasem przypadek sprawił, że właśnie w muzyce rockowej odnalazłem najpełniejsze ujście dla swojej wrażliwości. A w dzieciństwie? Jak każdy chłopak – bawiłem się w rycerza, żołnierza, strażaka czy piłkarza. Chciałem być kimkolwiek, kto dawałby perspektywę barwnego życia pełnego przygód i wyzwań. W mediach krążą różne wątki związane z twoją przeszłością. Dotyczą m.in. wypasania owiec i rodzinnych tradycji jazdy tirem. Ile w tym prawdy? – Mój tata był i jest nadal zawodowym kierowcą tira, a ja rzeczywiście przez pewien czas pracowałem jako pasterz. Z jakiegoś głębokiego dołu, w którym wtedy byłem, i z miejsca, w którym mieszkałem, bardzo ostrożnie wychodziłem do świata. Owce wypasałem w moich rodzinnych stronach, w okolicach Ojcowskiego Parku Narodowego. Kiedy zobaczyłem ogłoszenie o pracę w charakterze pasterza, pomyślałem, że dla takiego dzikusa, jakim wtedy byłem, to zajęcie idealne. Praca w naturze, w samotności, bez ciągłego zwierzchnictwa i szefostwa nad głową, dała mi wtedy potrzebny spokój. W tamtym momencie bardzo mi to pasowało. Zaczynałeś bez zaplecza – bez szkoły muzycznej i profesjonalnego sprzętu. Ile w tych początkach było walki? – Bardzo dużo. Zanim projekt WaluśKraksaKryzys ujrzał światło dzienne, skasowałem po drodze z osiem, może nawet dziesięć albumów o bardzo zróżnicowanej stylistyce – od delikatnego dream popu po surowy black metal. Tworzyłem wyłącznie do szuflady. To była żmudna szkoła wprawiania się w muzyce, polegająca na ciągłym pokonywaniu ograniczeń sprzętowych i szlifowaniu warsztatu metodą prób i błędów. A skąd wzięła się nazwa WaluśKraksaKryzys? Jedni odbierają ją jako diagnozę, drudzy – jako chwytliwą ksywkę. – Ze wszystkiego po trochu: częściowo z aktu twórczego, a trochę z tego, skąd się wywodzę. Waluś – od Walka Dzedzeja, ponoć pierwszego polskiego punka, uznawanego za chorego psychicznie, bo robił niecodzienne rzeczy w centrum Warszawy. Kraksa jest dla mnie bardzo ciekawym słowem, zaczerpniętym z wyścigów kolarskich: przez cały etap możesz prowadzić, a dosłownie na ostatniej prostej – wywalić się i cała stawka wyścigu się zmienia. Z kolei Kryzys to bezpośredni hołd dla legendarnych formacji alt-rockowych i punkowych Roberta Brylewskiego – zespołu Kryzys oraz Brygady Kryzys. Brylewski był moim, powiedzmy, duchowym mentorem. Nigdy się o tym nie dowiedział, bo nie zdążyłem go niestety poznać, ale jego wywiady i archiwalne nagrania były dla mnie pewnego rodzaju drogowskazem. Nauczyły mnie skupienia się na bezkompromisowym przekazie, na muzyce i czerpania satysfakcji z tego, że tworzy się coś prosto z serca. W tekstach mówisz wprost o alkoholu i uzależnieniach. Jak ten mroczny okres twojego życia wpłynął na twoją twórczość? – Z perspektywy czasu myślę, że tamte życiowe zakręty mimo wszystko ukształtowały moją dzisiejszą wrażliwość i mają pozytywny wpływ na to, co robię teraz. Nie chcę rozdrapywać starych ran ani gloryfikować przeszłości. Cieszę się, że udało mi się wyjść na prostą, bo dzięki temu potrafię dziś docenić zwyczajne, niepudrowane życie. Najbardziej pociąga mnie codzienność – ta prawdziwa, wolna od robienia czegokolwiek na pokaz. W filmie, książce czy muzyce zawsze szukam głosu zwykłych ludzi, którzy nie mają dyplomów szkoły muzycznej, Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową. Post Moja muzyka zaczęła się od szczerości pojawił się poraz pierwszy w Przegląd .

Podobne artykuły